Przed startem pewnie warto uporządkować myśli i jasno określić do czego będę dążyć.
Otóż chciałbym zostać milionerem przed trzydziestką
Brzmi jak dobry powód by założyć startup? A czy wydaje się realne? Niektórym się przecież udaje, prawda (1)? Dobra, zostawmy te rozważania na boku - pieniądze nie są głównym motywem dla którego się w to pakuję.
OK, jeśli nie pieniądze - to co?
Przede wszystkim zależy mi na tym by stworzyć fajne miejsce pracy dla siebie
i współpracowników. Takie w którym będziemy czuć się swobodnie, będziemy mieć satysfakcję z odnoszonych sukcesów, gdzie wszyscy będą odnosić się do siebie z szacunkiem, i gdzie będziemy cenić nawet najbardziej szalone pomysły i co więcej, każdy szalony pomysł ma szansę zrealizowania! Spróbuję zorganizować firmę gdzie nie ma szefów i podwładnych, kart zbliżeniowych, pomiarów czasu pracy i innych form ręcznej kontroli. Zamiast tego jest wspólna odpowiedzialność za firmę, produkty i klientów. Chciałbym, żeby w firmie została wdrożona żywa demokracja, by każdy miał wpływ na to w jakim kierunku będziemy rozwijać firmę, o tym jakie produkty i usługi będziemy tworzyć, według jakich zasad działać.
To ma być miejsce, gdzie wszyscy mogą się poczuć trochę tak, jakby sami zakładali swój startup!
Drugim celem jest tworzyć fajne produkty, które zmieniają świat na lepsze. Startuję od zera, więc mam swobodę wyboru tego, co będzie w nim tworzone i raczej nie skłaniam się ku intratnemu rynkowi zamówień militarnych albo do tworzenia internetowych serwisów hazardowych. Chciałbym za jakiś czas mieć poczucie, że coś w tym zakręconym świecie udało się ulepszyć. Bo to chyba przynosi największą satysfakcję.
Poza tym wierzę, że praca w startupie pozwoli mi i współpracownikom zdobyć bardzo różnorodne, konkretne umiejętności, które mogą być przydatne w przyszłości. Dotyczy to nie tylko wiedzy technicznej, ale szeroko rozumianego rozwoju osobowego, artystycznego, umiejętności biznesowych, wiedzy o finansach itp. Chcę się w tej firmie wiele nauczyć!
Koniec końców firma ma przynieść dochód, który zapewni jej możliwość stabilnego rozwoju a uczestnikom przedsięwzięcia możliwość utrzymania na rozsądnym poziomie. Ale chciałbym, by pozytywny wynik finansowy wynikał z tego, że budujemy solidny, godny zaufania biznes z fajnym i zaangażowanym zespołem a nie za pomocą sztuczek księgowych, wykorzystywania przypadkowych okazji, bądź wyzyskiwania pracowników. Nie zbiję pewnie przy takim podejściu fortuny, ale jak już pisałem, nie o to mi chodzi.
Takim moim cichym marzeniem, jest to, by wszyscy uczestnicy tego przedsięwzięcia budzili się w poniedziałek rano z myślą - “nareszcie, nie mogłem się już doczekać!”.
Jeżeli brzmi to jeszcze bardziej niewiarygodnie niż zostać milionerem przed trzydziestką, to trudno. Chcę spróbować(2).
(1) Mi i tak się nie uda, bo jestem już nieco po trzydziestce.
(2) Jeśli chciałbyś spróbować razem ze mną, to proszę o kontakt.