Zakończył się właśnie bardzo intensywny okres dla naszej firmy. Zakończyliśmy - prawie w jednakowym czasie - dwa projekty.
Pierwszy z nich to slowniki.gazeta.pl, serwis ze słownikami jęz. angielskiego, niemieckiego i polskiego.
Był to projekt “usługowy” - wykonywany na zlecenie i według koncepcji klienta. W ramach tego projektu wykonywaliśmy wszystko oprócz projektu graficznego, a więc:
- analizę i parsowanie danych słownikowych
- cięcie projektu, przygotowanie htmli, cssów, javascriptów itp.
- oprogramowanie serwerowej części serwisu
- stworzenie widgetów javascriptowych, widgetów dla igoogle’a i netvibesa
- testy wydajnościowe
Ten ostatni punkt wynikał z tego, że istotnym celem było stworzenie aplikacji działającej “szybko” co - jak wyniki testów wydajnościowych potwierdzały - udało się osiągnąć.
W całym projekcie było kilka drobnych smaczków, które sprawiły nam frajdę: zorganizowanie aplikacji tak, by możliwe było bardzo szybkie podpowiadanie haseł (przy zachowaniu skalowalności aplikacji) czy napisanie szybkiego rozwiązania na znajdowanie haseł podobnych do wpisanego (’Czy miałeś na myśli…?’). No i napisanie widgetów, co było dla nas nowym, przyjemnym wyzwaniem.
Ogólnie mieliśmy dużo przyjemności przy pracy nad tym projektem. (Choć przyznać trzeba były też fragmenty nudne i żmudne, w szczególności dotyczące parsowania i czyszczenia danych słownikowych, ale w końcu za to klienci płacą, by ktoś wykonał też te niefajne a konieczne fragmenty.)
Drugi projekt to z kolei … siatki centylowe. Serwis ten przeszedł w nowe ręce, gdzie może być lepiej wykorzystany niż przez nas - a mianowicie stał się częścią serwisu edziecko.pl.
Dlaczego taki ruch? Otóż w naszych rękach w praktyce mogliśmy jedynie liczyć na wpływy z programu adsense, które w końcowym okresie oscylowały w okolicach 70$ miesięcznie (aczkolwiek miały stałą tendencję wzrostową). Istotne zwiększenie tych wpływów - w naszej ocenie - wymagałoby znacznego rozbudowania tego serwisu w stronę np. “zdrowia dziecka” itp. Dopiero to bowiem pozwoliłoby zwiększyć ruch na tyle, by był sens nawiązywania współpracy z polskimi sieciami reklamowymi lub budowanie zespołu sprzedaży reklam po naszej stronie. A to w praktyce oznaczałoby wchodzenie w bardzo konkurencyjny segment rynku z niezbyt dużym zapleczem. W tej sytuacji sprzedaż tego serwisu dużemu graczowi obecnemu już na tym rynku to był ruch win-win, dla edziecka to sensowne uzupełnienie serwisu, a dla nas środki, które pozwolą na rozwijanie nowych pomysłów.
W związku z tym przekazaniem konieczne było wykonanie niewielkiego projektu - zmieniony został layout serwisu i nieco odmieniona szata graficzna, serwis został zintegrowany z logowaniem w portalu edziecko.pl i wprowadzone zostały siatki centylowe dla wcześniaków. Słowem zależało nam, by produkt wyrósł z etapu dziecięcego i stał się bardziej dojrzały, by mógł wnosić odpowiednią wartość zarówno dla użytkowników jak i nowego właściciela.
Jak widzicie firma wykonała pewien zwrot - od idei budowy produktu do świadczenia usług (względnie budowy produktu i jego sprzedaży). No cóż jesteśmy małym jachtem i nie zawsze możemy płynąć prosto do naszego celu. Czasem trzeba halsować i żeglować tak, by wykorzystać w maksymalny sposób wiejące z różnych stron wiatry. O celu jednak pamiętamy, choć - o czym będę od czasu do czasu informował - będziecie mieli okazję zobaczyć nas w jeszcze różnych innych projektach niekoniecznie typowo startupowych.

Comments 14
Gratulacje!
szczególnie jeśli chodzi o siatki. To właśnie o to chodzi w startupie. Dobry pomysł, wstępny rozwój i sprzedaż.
Pozdrawiam
Opublikowane 26 stycznia 2009 o 23:57 ¶Dziwię się dlaczego edziecko nie zdecydowało o ujednoliceniu GUI siatek centylowych z resztą serwisu. Skoro i tak przy tym dłubaliście to rozsądnym pomysłem było zrobienie tego tak żeby kleiło się z pozostałymi fragmentami portalu.
Ze słownikami to z szybkością na razie jest nieźle (ciekaw jestem jak się serwis zachowa pod dużym ruchem). Ale akurat z każdym serwisem bazującym na kontencie jest tak, że nawet jeśli jego usability jest takie sobie, to użytkownicy wrócą to tego w którym jest najlepsza zawartość merytoryczna. Ja osobiście korzystam z innego słownika i choć bywa że działa tragicznie, to wracam tam właśnie dla zawartości merytorycznej.
Opublikowane 27 stycznia 2009 o 8:05 ¶Gratulacje pomysłu siatek, realizacji a później sprzedaży. Marzy mi się taka ścieżka chociaż raz - na razie co wymyślę, to już jest, albo nie wiem, gdzie możnaby “posadzić”. Zdecydowanie brakuje zapału, aby wyszukać odpowiedniego dostawcy i sprzętu.
Opublikowane 27 stycznia 2009 o 17:08 ¶Po przeczytaniu Twojego wpisu zastanawiam się, na ile LemonCode jest typowym startup’em a na ile sposobem Agory na obniżenie kosztów?
Bo Agora jest firmą, która kiedyś Cię zatrudniała, a teraz kupiła siatki i zleciła przygotowanie slowników.
Narzuca się wniosek - być może błędny i wynikający z nieznajomości wszystkich faktów - że Agora najpierw zwalnia ludzi, a potem jak założą własne firmy, zatrudnia ich jako podwykonawców. I w ten sposób obniża własne koszty.
Opublikowane 31 stycznia 2009 o 18:38 ¶@Tomkowski :
Witaj na blogu!
Co do prawdziwości Twojej hipotezy w ogólności nie potrafię się odnieść.
Mogę natomiast uzupełnić wiedzę o znane mi fakty, dotyczące konkretnie mojej osoby :), a mianowicie:
- Agora mnie nie zwolniła, tylko ja podjąłem decyzję o odejściu (ku zaskoczeniu pracodawcy)
- w Agorze pełniłem zupełnie inną funkcję; nie byłem “producentem oprogramowania”.
Dlatego do mojego przypadku ta hipoteza jednak nie pasuje
Gwoli ścisłości dodam, że nie jest celem naszej firmy bycie podwykonawcą Agory :). Celem jest z jednej strony tworzenie własnych produktów, a z drugiej zaoferowanie fajnej oferty usługowej dla dowolnych podmiotów, pod warunkiem, że są to ciekawe projekty
Pozdrawiam,
Opublikowane 01 lutego 2009 o 22:48 ¶Marek
@mraf
Dzięki za odpowiedź. Nie chciałem, abyś poczuł się dotknięty moim pytaniem i mam nadzieję, że tak się nie stało. Moje pytanie po prostu przyszło mi do głowy po lekturze Twojego wpisu.
Życzę powodzenia w nowych projektach. Mam również nadzieję, że niedługo napiszesz nad czym nowym pracujesz w swojej firmie.
A z drugiej beczki, czy planując najbliższy rozwój firmy dostrzegasz już oznaki kryzysu (którym karmią nas ostatnio bardzo mocno media) albo czy bierzesz pod uwagę jego możliwy wpływ na swoją firmę?
Opublikowane 02 lutego 2009 o 22:16 ¶Witaj,
Absolutnie nie poczułem się dotknięty, dlaczego miałbym być ?
Obiecuję, że wkrótce napiszę o naszych niektórych pracach.
Wpływu kryzysu nie odczuwam, za mała jest chyba skala mojego przedsięwzięcia by móc na podstawie np. wyników finansowych wnioskować o ogólnej sytuacji rynkowej. Akurat w tej chwili uczestniczymy w bardzo ciekawym projekcie i rozmawiam o kilku innych potencjalnych przedsięwzięciach. Jeśli miałoby być tak, że te dogadywane projekty nie dojdą do skutku, może być to przecież zarówno wina kryzysu jak i normalnej w biznesie sytuacji, że nie wszystko o czym się rozmawia przeradza się w deal.
Natomiast oczywiście biorę pod uwagę możliwy wpływ kryzysu na firmę. Mam co prawda znacznie mniejsze pole manewru niż większe firmy, ale nie znaczy to, że nie można nic zrobić. Przede wszystkim staram się utrzymywać koszty na możliwie niskim poziomie, a jakość usług na możliwie wysokim. Liczę, że to pozwoli nam spokojnie przejść przez ten trudniejszy okres.
Pozdrawiam!
Opublikowane 03 lutego 2009 o 21:57 ¶Cześć,
Cieszę się, że dajecie radę.
Marek na początek gratulacje. ciężka praca wspomaga szczęście
Rzeczywiście bardzo szybki engine słownika, sprytne podpowiedzi, szkoda tylko że gubi się przy prostych złożeniach n. “the end”, a przecież mógłby w ostateczności tłumaczyć oba słowa. Mimo to ctrl+D bo i tak używam 2 słowników online ten będzie dobrym uzupełnieniem
Tomkowski: Tak właśnie jest w rozwiniętych gospodarkach, gdzie kultura organizacji stoi na wysokim poziomie. Kupując produkt/usługę od swego byłego pracownika klientowi odpada czynnik ryzyka związany z “nieznajomością” drugiej strony.
Oczywiście podjęcie takiej decyzji to niejako wystawienie “certyfikatu jakości” byłemu pracownikowi. Jednym słowem relacja win-win.
Pozdrawiam
Opublikowane 04 lutego 2009 o 16:15 ¶Z doświadczenia wiem, że ludzie różnie reagują na różne pytania. Czasami obrażają się nawet nie o pytania, a cień pytania. Dlatego wolałem spytać
Ciekawi mnie i pewnie nie tylko mnie kwestia marketingu i sprzedaży w Twojej firmie. Napisałeś, że uczestniczysz teraz w ciekawym projekcie, kilka dogadujesz, no i sprzedałeś siatki, a zrobiłeś słowniki. Na razie, jako firma nie masz dużego portfolio zrealizowanych projektów. Więc na tym etapie rozwoju firmy w jaki sposób znajdujesz klientów? Jak rozwiązujesz te kwestie?
Opublikowane 05 lutego 2009 o 23:50 ¶Hej
Marku piszesz, że udało Ci się zrobić siatki i słowniki dla Agory. A jak udało Ci się ich przekonać do kupna siatek i powierzenia Ci realizacji słowników?
Opublikowane 06 lutego 2009 o 11:44 ¶Czy odegrały tu jakąś rolę znajomości, które zawarłeś parcując w Agorze? Bo jako takiego portfolio Twoja firma nie posiada (oprócz wspomnianych siatek).
Nie traktuje tego pytania jako złośliwego bo poważnie pytam jakie szanse ma początkująca firma w kontraktach dla dużych graczy.
Czy może doświadczenie ludzi, których zatrudniłeś umożliwiło zrealizowanie tych deali?
Witaj Wojtech,
Dzięki za pytanie - napiszę o tym szerzej wkrótce, bo pytanie powracało w kilku komentarzach. Poproszę więc tylko o chwilę cierpliwości
Opublikowane 08 lutego 2009 o 21:36 ¶A je jestem ciekawe, jaką trzeba mieć odwiedzalność w serwisie aby wygenerować 70$ przychodu z reklam. Nigdy się nie interesowałem ad-sense, stąd moje pytanie może trochę naiwne..
Opublikowane 11 lutego 2009 o 12:29 ¶Marku - gratulacje. Trzymamy kciuki za kolejne sukcesy
Opublikowane 16 lutego 2009 o 11:22 ¶Inspirujacy blog. Życzę sukcesów.
Opublikowane 01 marca 2009 o 14:27 ¶Dodaj komentarz