Zdrowy poziom stresu

Ciekawy artykuł: A Fundraising Survival Guide

Nasz startup jest finansowany z oszczędności. Chcielibyśmy rozwijać się organicznie, zachować niezależność, rozwijać się zgodnie z naszą filozofią. Na dziś nie szukamy więc inwestorów. Czy to słuszna decyzja? - nie wiem (w świetle powyższego artykułu raczej niesłuszna, ale Paul Graham jest wszak partnerem w funduszu inwestującym w startupy, więc nie jest tu bezstronny).

Własne finansowanie, oprócz wzięcia na bary ryzyka finansowego oznacza również, że mamy nastawiony tykający zegar, który odlicza czas do momentu, w którym albo będziemy mieli zbilansowane wpływy i wydatki albo będziemy musieli zmienić strategię. Myśl o tym nie spędza mi co prawda co noc snu z powiek, ale od czasu do czasu nachodzi i z lekka straszy.

Startup nasz w pewnej perspektywie widzimy ogromny, no, a w każdym razie bardzo zacnie rozwinięty. Ale najbliższym naszym celem jest coś, co Paul nazywa “ramen profitable”, czyli osiągnięcia poziomu przychodów, które pokryją koszty życia, dzięki czemu wyłączymy tykający zegar. Bo wtedy zyskamy czas na eksperymenty z różnymi pomysłami (w końcu niekoniecznie pierwszy będzie strzałem w dziesiątkę) oraz zbudujemy zupełnie inną sytuację negocjacyjną gdybyśmy jednak zmienili zdanie w sprawie szukania potencjalnych inwestorów.

Na dziś tykanie utrzymuje zdrowy poziom stresu, który sprzyja mobilizacji. Co będzie dalej się okaże. Jak będziemy na skraju depresji - dam znać :)

Comments 4

  1. morisil napisał:

    Co ogromnie cenię na tym blogu to wyraz czegoś, co nazwałbym “kontrolowanym entuzjazmem”. Czytając powierzchownie kolejne wpisy można odnieść wrażenie auto-malkontenctwa. Przy dokładnej lekturze natomiast wyłania się obraz głębokiego oddania idei firmy, przy równoczesnym zachowaniu dystansu wobec własnych pomysłów - IMO to jest bardzo cenna postawa. Właśnie z tego powodu wróżę Wam dobrą przyszłość. :)

    Pamiętam jak kiedyś czytałem o różnicy między “supply driven” i “demand driven” economy. Wyobrażam sobie że w większości przypadków start-up to rodzaj firmy która jest bardziej “supply driven” (przynajmniej na początku). Summa summarum jednak ostanie się jedynie jeśli zmigruje do modelu “demand driven” - albo wpisując się w istniejące potrzeby rynku, albo wytwarzając w ludziach potrzebę nową, o której jak dotąd nie mieli zielonego pojęcia. :)

    Opublikowane 19 sierpnia 2008 o 21:54
  2. Adam Rangotis napisał:

    i w tym miejscu przy notce powinien ukazać się bilans zysków i strat w żółtym boksie.

    Opublikowane 20 sierpnia 2008 o 12:38
  3. Maciej napisał:

    Czołem Marku.

    Myślę, że kluczowym jest obliczenie w którym momencie nim skończą się oszczędności należy zacząć szukać inwestora. Nie ma nic gorszego niż działanie pod presją czasu. Potencjalny donator może wyczuć sytuację i zacząć dyktować ostrzejsze warunki.
    Bardzo inspirująca jest seria (6) artykułów Pawła Fornalskiego z IAI-Shop.com dostępna pod adresem: http://fornalski.blox.pl/2008/05/Venture-Capital-cz-1-instrukcja-obslugi-i.html
    Polecam wszystkim, którzy nie czytali a zastanawiają się nad pozyskaniem inwestora.

    Pozdrawiam, Maciej.

    Opublikowane 20 sierpnia 2008 o 17:32
  4. Pawel Brodzinski napisał:

    Przeszedłem przez układ z tzw inwestorami kapitałowymi. Mówiąc szczerze - nic specjalnego. Gdybym był na Twoim miejscu, to dopóki nie widziałbym potrzeby doinwestowania przedsięwzięcia w celu uniknięcia bakructwa lub też poważnego kryzysu finansowego na razie bym się nie spieszył. Tym bardziej że ogólna sytuacja rynkowa (giełda!) nie sprzyja ostatnio dobrym wycenom wartości firm. Z punktu widzenia sprzedających oczywiście.

    Tzw rozwój organiczny to piękna idea i w mojej ocenie największe ryzyka związane z ewentualną koniecznością wpuszczenia “obcego kapitału” nie czyhają na założycieli na początku drogi, tylko wtedy kiedy firma się trochę spasie i zaczyna mieć bezwładność związaną z zatrudnieniem kilkudziesięciu osób. Wtedy tempo spalania kasy potrafi być bardzo duże i może się okazać że oszczędności liczone w setkach tysięcy złotych wystarczają na bardzo krótki okres działalności firmy.

    Opublikowane 20 sierpnia 2008 o 19:29

Dodaj komentarz

Twój email nie będzie nigdy ujawniony. Pola wymagane są oznaczone *