Specyfikacja startupu

Czytam sporo książek na temat tego, jak zorganizować startup. Jedni piszą o sposobach zarządzania, inni motywowania zespołu, stawiania celów, jeszcze inni o wyborze pomysłów i modelu biznesowego. Przy czym każdy co innego a wszyscy bardzo przekonująco. W efekcie czuję się nabuzowany wiedzą a mimo to częściej niż rzadziej nie wiem co właściwie mam dzisiaj robić. Najchętniej skoncentrowałbym się wtedy na pisaniu kodu (co np. według ‘E-myth, why most business fail and what to do about it’ jest stanowczo zabronione).

Jeden z problemów polega na wyważeniu spojrzenia krótkoterminowego (co trzeba dorobić w tym produkcie? jak rozwiązać ten problem techniczny? co napisać w ogłoszeniu o pracę?) ze spojrzeniem długoterminowym (w decydować się na pracę usługową czy tylko tworzenie produktów? czy dążyć do szybkiej rozbudowy zespołu czy raczej działać małym teamem? co będzie naszą szansą za rok, dwa? czy budować swój team sprzedażowy? etc). Mam wrażenie, że praca w tych dwóch trybach jest wykluczająca i przestawianie się pomiędzy nimi sprawia mi spory problem mentalny a na razie nie mogę sobie pozwolić na stanowisko wyłącznie wizjonerskie :). Pracując na bieżąco tracę się z oczu szerszą perspektywę, a gdy staram się patrzeć w dal zaczynam pękać, że wyrżnę w leżący pod nogami kamień.

Wobec tego w chwilach gdy jestem w trybie ‘wizjonera’ próbuję zapisywać po trochu jak sobie wyobrażam docelowo różne aspekty naszej działalności. Wydaje mi się, że takie zapisywanie pomaga nazwać i dookreślić tę wizję. Zresztą myślę, że potrzebne jest to nie tylko mnie, ale również wszystkim, którzy do mnie dołączyli. Wchodzę z założenia, że bieżące rzeczy i tak o sobie przypomną a poza tym są bardziej namacalne i konkretne, a kwestie odległe i perspektywiczne trzeba sobie powtarzać i wciąż na nowo rysować, by się utrwalały.

Zapiski te nie są oczywiście niewzruszalnym “założycielskim dekretem”, bo moją wolą jest to, żeby po pierwsze wszyscy którzy ze mną pracują mieli na nie wpływ, a poza tym, by mogły być elastycznie zmieniane w obliczu zmian rynkowych, nowych szans, zagrożeń, a także naszych zmieniających się preferencji. Ale z drugiej strony brak jasno wyartykułowanej wizji grozi tym, że będziemy poruszać się chaotycznie i bez serca do tworzenia docelowego tworu (bo nie wiemy czym on jest). Cytując Dwighta D. Eisenhowera “No battle was ever won according to the plan, but no battle was ever won without it” (dużo czytam poradników, nie mówiłem?).

Ten blog częściowo służy właśnie temu celowi. Dodatkowo mamy coś na kształt firmowego wiki, w którym próbuję składać do kupy “Instrukcję startupu”. Na razie jest dla nas i dla tych, którzy chciałyby do nas dołączyć, ale kto wie, może w przyszłości zdecyduję się i przerobię to na książkę, aby powiększyć zamęt w głowie kolejnym pokoleniom zakładającym własne firmy, ha!

Żeby podsumować krótko o czym się rozpisałem długo (programowanie czeka!) i dołożyć cegiełkę do instrukcji startupu: zasadnicze cele, zasady, wartości i ramowy plan działania mamy mieć spisane czarno na białym, przy czym działamy elastycznie, każdy nowy pomysł, nowa szansa, zmiana na rynku, nowa osoba w zespole etc. mają nas skłaniać do reewaluacji przyjętych założeń i aktualizacji naszej “instrukcji”.

Comments 12

  1. Michał Ławicki napisał:

    Skup się na motywowaniu teamu :-)

    Opublikowane 25 czerwca 2008 o 12:44
  2. mrafal napisał:

    Ot, kolejna dobra rada. Osiwieję.
    Marek

    Opublikowane 25 czerwca 2008 o 12:52
  3. Paweł napisał:

    Nasz szef chyba miał (ma) podobne problemy. Teraz to już jest nas prawie 50 osób, więc chyba nie można nas nazwać startupem, ale kiedyś było inaczej. Kiedy było nas trzech, szef zarówno kodował jak i był “wizjonerem”. Kiedy team się rozrastał, stopniowo odrywał się od kodowania (zarządzanie pochłaniało coraz więcej czasu i energii). Ostatnio jednak zatrudnił człowieka do kontaktów z klientami, zarządzania itp., i przynajmniej trochę wrócił do kodowania :)

    Ja, gdybym miał własną firmę, chyba też nie chciałbym nigdy być tylko “wizjonerem”. Rozumiem swojego szefa :)

    Pozdrawiam.

    Opublikowane 25 czerwca 2008 o 13:17
  4. mt3o napisał:

    Na zarządzaniu strategicznym uczyli nas, jak wykorzystać macierz SWOT do planowania bliższych i dalszych działań. Myślę, że taka porządnie przygotowana macierz by tutaj pomogła. Jeśli trzeba, mogę napisać więcej, na czym to polega.

    Do planowania działań nad projektami - tutaj chyba planowanie i kontrola wykonania tego planu będą najskuteczniejszymi wspomagaczami. Jakieś narzędzie na wolnej licencji szybko by się znalazło, myślę.

    Zastanawiasz się nad wielkością zespołu - na podstawach zarządzania i zarządzaniu procesowym uczyliśmy się, że najbardziej produktywną (ale i kosztowną) strukturą jest struktura macierzowa - kolumny to piony specjalistów z danej dziedziny a rzędy to zespoły zadaniowe. W dużej firmie to jest skuteczne, w mniejszej - trochę uprościć to trzeba i stworzyć 2-3 (więcej?) zespoły zadaniowe.

    Pisałeś, że jeden z poradników zabraniał klepać kod. Miał rację - Bill Brama osiągnął sukces bardziej wizją, niż kodowaniem ;)

    Zastanawiałeś się też, na jakich produktach się koncentrować - na tych, które trafiają się częściej. Lepszy niski zysk, ale często (czyli bardziej pewny), niż duży ale rzadko.

    Co do ogłoszeń o pracę - tu jest całkowita loteria… Przede wszystkim - określ jasno wymagania, przedstaw co pracownik może osiągnąć. Coraz częściej też pojawia się informacja o zarobkach, jakie może dostać pracownik na danym stanowisku.
    Niektórzy specjaliści sugerują, aby zatrudniać głównie ludzi komunikatywnych, a potem uczyć ich umiejętności technicznych - ale życie pokazuje, że dobry klepacz kodu nie musi być idealnym rozmówcą ;)

    tyle moich uwag i wniosków po konfrontacji wiedzy książkowej (wykładowej?) z prawdziwym życiem.

    btw, dzięki temu blogowi nie mam tak dużego poczucia zmarnowanego czasu na studia z zarządzania zamiast infy.
    pozdro!

    Opublikowane 25 czerwca 2008 o 13:23
  5. mrafal napisał:

    @Paweł,

    No właśnie, ja też lubię programować. I póki firma jest mała to muszę programować, a jak będzie większa to będę próbował tak to zorganizować, by móc programować. Ale zarówno teraz jak i w przyszłości konieczne będzie znalezienie odpowiedniej równowagi, co wydaje mi się trudne, ale miło mi słyszeć, że niektórym się udaje :)

    @mt30,

    Poruszyłeś kilka ciekawych tematów, wszystkich nie dam rady teraz rozwinąć. Napiszę więc tylko, że co do struktury to chciałbym, żebyśmy raczej przypominali (raczej-nie-nasz-narodowy) zespół piłkarski niż macierz. To znaczy:

    - wszyscy wiemy o co nam chodzi (gole!)

    - wszyscy wiemy jakie są zasadnicze wartości i zasady, (np. nie faulujemy, gramy na wspólne konto a nie na swoje, etc)

    - w ramach tych zasad mamy swobodę działania, decyzje podejmujemy samodzielnie, dynamicznie się grupujemy i rozgrywamy różne sprawy tak, by przeć do przodu (nie czekamy z decyzją komu podać na kapitana/trenera)

    - o ważnych sprawach strategicznych decydujemy demokratycznie (jakie przyjąć ustawienie w ważnym meczu na przykład)

    - jesteśmy rozliczani z rezultatów, bo na koniec dnia liczy się zarówno dobry zespołowy duch jak i wynik

    Moje założenie jest takie, że duch+zasady+pewien coaching=>rezultaty

    Więc słowom “struktura”, “macierzowa”, “piony” mówimy nie, natomiast słowom “zespoły”, “zadania” mówimy tak :)

    Marek

    Opublikowane 25 czerwca 2008 o 13:57
  6. Michał Ławicki napisał:

    @mt3o ale mi flashbacka zrobiłeś :D jakieś 2 miesiące temu miałem egzamin z zarządzania i byłem bombardowany SWOTem, strukturami macierzowymi, liniowymi i innymi kosmosami :P masakra ;D

    jak w piątek pojade do biura to się wyklarują główne działania :>

    Opublikowane 25 czerwca 2008 o 18:00
  7. mt3o napisał:

    re:
    od końca idąc - struktura taka czy inna, jest zawsze ;) W tej chwili jest ona płaska - ot szef firmy i współpracownicy niżej. Z czasem jednak będziesz chciał, aby firma ekspandowała i jakaś reorganizacja będzie potrzebna. To znaczy - w odniesieniu do drużyny piłkarskiej - będziesz chciał prowadzić 2 drużyny zamiast jednej.

    Zastanawia mnie jeszcze jedna rzecz - i to drażliwa - jak przy takim podziale obowiązków będą rozliczane wynagrodzenia? :D Interesuje mnie tutaj czysto techniczne rozwiązanie - bo zwykle im bardziej zacierają się granice kompetencji, tym trudnej określić ile się komu później należy.

    Opublikowane 25 czerwca 2008 o 18:08
  8. Paweł napisał:

    A co do zarządzania jeszcze. Od jakiegoś czasu stosujemy SCRUMa. (No, pewnie nie w 100% i nie czystego, ale na pewno sporo z niego czerpiemy). Jak pisałem firma nie jest już mała (prawie 50 osób), co do SCRUMa nie pasuje, ale stosujemy go w ramach naszego małego zespołu. Sprawdza się znakomicie. Tu jest ciekawa prezentacja o tym:

    http://groups.google.pl/group/spin-pl/web/spin-trjmiasto-5-czerwiec-2008—jak-wyglda-w-praktyce-scrum-xp-w-naszej-firmie?hl=pl

    Z tego co piszesz myślę że SCRUM by Ci się podobał :)

    Pozdrawiam

    Opublikowane 25 czerwca 2008 o 22:02
  9. mrafal napisał:

    @mt30

    Dlaczego zakładasz, że chcę by firma ekspandowała do takich rozmiarów, że będzie wymagana zmiana struktury?

    Oczywiście jakąś strukturę wypracowujemy (choć stwierdzenie “szef i współpracownicy niżej” jest w moim odczuciu zbytnim uproszczeniem). Ale skąd wiesz, że nie będzie ona skalowalna do całkiem dużych rozmiarów?

    Jeśli chodzi o wynagrodzenia to póki co mamy prosty model, a będzie w przyszłości jeszcze prostszy - ale o tym napiszę w przyszłości :)

    @Paweł,

    SCRUMa znam, uczestniczyłem w scrumopodobnych praktykach. Niemniej dzięki za link.

    Problem z metodykami jest taki, że są to pewnego rodzaju “recepty” na pewne “dolegliwości”. A przecież nie wszystkie zespoły mają takie same problemy (i zmieniają się one zwykle w czasie). Jeśli chodzi o nas, to postaramy się wdrożyć u nas mechanizmy, nazwijmy je, wyższego poziomu, które mam nadzieję pozwolą stosować adaptatywnie takie lub inne praktyki w zależności od sytuacji. O tym też napiszę kiedyś wiecej :)

    Opublikowane 25 czerwca 2008 o 23:38
  10. jwieczorek napisał:

    Czy mógłbyś wspomnieć coś więcej o książkach, które czytasz? Z góry dzięki :)

    Opublikowane 26 czerwca 2008 o 10:46
  11. Wojciech Szywalski napisał:

    Cześć Marek, Cześć Wszystkim ;)

    Dziś miałem to szczęście znaleźć Twego bloga. Trochę jak bym w lustro patrzył ;)

    Na wstępie gratuluję determinacji, wizji i pasji.

    Napisałeś: “(…)czy dążyć do szybkiej rozbudowy zespołu czy raczej działać małym teamem?”

    Nie czuję się specjalistą aby doradzać w tym temacie dlatego posłużę się wyjaśnieniem założyciela agencji click5, który powiedział, że należy unikać tzw. “bólów wzrostowych” czyli “naprężeń” związanych ze zbyt szybkim wzrostem.
    Popieram takie podejście. Osobiście jestem światkiem takowych “booli” :) u jednego z obsługiwanych klientów.

    Polecam też tego blog: http://www.alexba.eu - jest to na prawdę ogromne źródło przydatnej wiedzy praktycznej.

    Czy zdecydowałeś już co będziesz/będziecie robić? Jaki macie cel krótko terminowy? Nad czym teraz pracujecie? Czy macie wizję waszych produktów/usług?

    Przeczytałem dziś wszystkie wpisy, na podstawie których zbudowałem sobie obraz mniej startup’a (bo nie wiem nad czym dokładnie pracujecie) a bardziej budowy “pełno wymiarowej” firmy. Czy się mylę?

    Pozdrawiam

    Wojtek

    Opublikowane 08 lipca 2008 o 18:23
  12. Shoovi napisał:

    …może się przyda ;)
    http://www.taschen.com/lookinside/05204/index.htm

    pozdro.

    Opublikowane 13 lipca 2008 o 21:08

Dodaj komentarz

Twój email nie będzie nigdy ujawniony. Pola wymagane są oznaczone *